My Books My Life

My Books My Life

Świat zdominowany przez media. Nie ma sądów, nie ma procesów ze świadkami. Jeśli ktoś popełnił zbrodnię musi przejść przez siedem cel. Siedem cel, siedem dni i w ostatniej chwili decyzja, czy oskarżony zostanie uniewinniony, czy skazany na śmierć.

A o wszystkim od momentu oskarżenia decydują telewidzowie. Mogą wysłać sms za skazaniem lub wnoszący o uniewinnienie. Głosowanie, jak sam "proces", trwa siedem dni, na bieżąco podawane są aktualne statystyki, a po ostatecznym podliczeniu głosów zapada wyrok, śmierć lub życie. Absolutna demokracja, prawda? Ale zaraz, zaraz... Gdzie świadkowie? Gdzie motywy, alibi? Ach, pewnie zakneblowany przez nadawaną non stop przez telewizję propagandę i manipulację odbiorcami. Teraz brzmi przerażająco, co? ... więcej